netboys.pl

Wróciłam !

 

Sama nie wiem, czemu tak długo mnie tu nie było. Nie chodzi o to, że nie miałam czasu, byłam szczególnie zajęta czy coś w tym rodzaju. Nawet się nad tym zastanawiałam i chyba chodzi o to całe flow, moment, w którym czuję, że chcę Wam opowiedzieć, co u mnie, podzielić się doświadczeniem czy opinią na dany temat.
Zacznę od początku. Opowiem Wam, co wydarzyło się u mnie przez ostatnie miesiące. Po kilku dniach letniego odpoczynku z moimi przyjaciółmi trzeba było wrócić do „pracy” – śmieszne to, gdy ulubione zajęcie okazuje się pracą – szczęściara ze mnie!

Szczęścia jednak brakowało mi trochę na pierwszych treningach, bo okazało się, że z urlopu wróciłam z „popsutym” Achillesem. Biegając w trakcie wprowadzenia do okresu przygotowawczego, byłam zmuszona do częstych zmian nawierzchni. W mojej opinii właśnie to spowodowało mój uraz, który okazał się dość poważny, bo wyłączył mnie z gry na miesiąc i okres przygotowawczy miałam z głowy.
Pomocy szukałam u zaprzyjaźnionego fizjoterapeuty, który od razy wziął się do roboty i postawił mnie na nogi. Przy tej okazji dziękuje Panu Mariuszowi i całej bandzie CLB za pomoc. Niestety na pierwszy mecz nie zdążyłam wydobrzeć, a Górnik zremisował z SMS Łódź. Kurczę, niby taka jest piłka, więc i tak bywa, ale jest mi z tym źle!
W Łodzi gra nasza była zawodniczka. Kesi, mam nadzieję, że do nas wrócisz, bo w Łęcznej jest Twój dom.
Następny mecz przypadał u siebie z Białą Podlaską. Długo trwały narady, czy jestem gotowa do grania. Za sprawą fizjo, trenera i Szymka dostałam upragnione 20 minut na boisku. Z nogą wszystko było okej. Cieszyłam się jak dziecko, z drugiej strony denerwowałam, bo średnio mi szło. Dziewczyny grały „pode mnie”, miałam stuprocentową sytuację. I co? Nie strzeliłam! Ale to nic, zawsze mówię, że to nie ja jestem od strzelania😊 Ważne były trzy punkty i to, że z moją nogą jest wszystko dobrze.
W ciągu tygodnia pojawiło się dużo więcej pracy. Szymek (trener przygotowania motorycznego, mega gość, trochę się burzy i denerwuje ludzi, ale ogólnie bardzo dobry człowiek) mnie nie oszczędzał, bo trzeba było nadrobić ten stracony miesiąc. Przed sobą miałyśmy mecz z Olimpią w Szczecinie. Lubię tam grać, bo zawsze wspierają mnie tam bliskie osoby i nie inaczej było tym razem. Wszystko fajnie, dostałam kolejne minuty, ale… grałam na pozycji nr 9! Ewidentnie to nie moja pozycja, choć bardzo się starałam. Wygrałyśmy, wywalczyłyśmy kolejne trzy punkty, można było wracać do domu. Jeśli chodzi o dalszą część sezonu to powiem wam, że w meczu z Sosnowcem nie brakowało emocji i niewykorzystanych sytuacji. W Żywcu zaliczyłam kilka asyst, następnie była wycieczka do beniaminka z Górzna i, hmm, to, co się wydarzyło w meczu z Wrocławiem, nawet sama nie wiem, jak nazwać.

Kontuzja, której się nabawiłam trochę napędziła mi strachu, bo z podobnym urazem walczyła niedawno Kasia Daleszczyk, która na jej nieszczęście dość długo nie mogła się z nim uporać. Do zgrupowania Reprezentacji było coraz bliżej, a przecież musiałam być w pełni gotowa. To miały być w końcu moje pierwsze eliminacje do mistrzostw świata. Pomimo tego, że wyleczyłam Achillesa, lekki dyskomfort fizyczny czy psychiczny się pojawiał, a ja nie czułam się do końca pewnie.
Po drodze zaliczyłam jeszcze całe dwa dni obozu na Litwie, z którego wracałam sama 1000 km, by się wyleczyć. Miałam również okazję wracać do Łęcznej z chłopakami z Górnika po ich meczu w Opolu, gdzie mogłam poznać trenera Kafarskiego, swoją drogą bardzo sympatycznego człowieka. To był jego pierwszy oficjalny mecz za sterami Górnika przegrali z tamtejszą Odrą 3-0, ale miny trenera nie zapomnę do końca życia. Nawet spytał mnie, czy wyglądało to aż tak źle, ja się tylko uśmiechnęłam.
No i oczywiście upragnione eliminacje. O nich jednak w następnym wpisie, bo to przecież szczególna okazja i jest o czym opowiadać. Będzie śmiesznie, ale pojawi się też coś przykrego, bo takie momenty niestety też się zdarzają. Na szczęście przeczytałam ostatnio ciekawe słowa, że:

Życie ma pełno rozdziałów, jeden zły rozdział nie oznacza końca książki..

Trzymajcie się ! Zduneky

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *