netboys.pl

Coś się kończy, by coś innego mogło się rozpocząć.

Przyszedł czas na podsumowania. Niestety wcześniej nie miałam na to czasu, bo zaraz po sezonie było zgrupowanie Reprezentacji, później zamiast wakacji pojawiła się uczelnia i nadrabianie zaległości, aż wreszcie moment, w którym mogę na spokojnie zebrać myśli – czyli droga powrotna do domu.

.

Jak już wspomniałam sezon 2016/2017 był dla mnie dość intensywnym doświadczeniem.
Liga, Reprezentacja, puchar dały o sobie znać, ale paradoksalnie sprawiło mi to tyle radości jak nigdy dotąd, choć początki i koniec były dość trudne.

Nowa drużyna, nowy trener, nowe miasto, uczelnia.. i tak dalej… Na szczęście szybko umiałam się zaaklimatyzować, a moje nastawienie do zmian okazało się kluczowe. Zaczęło się od mojego opóźnionego przyjazdu na pierwszy trening w nowym klubie (w końcu nie dojechałam w ogóle, trochę wstyd , co?) ale naprawdę miałam powód, broniłam pracę licencjacką na drugim końcu Polski( w co niektórzy nie wierzą do dziś ). Później obóz na Litwie, przygotowania i liga.

Wiecie jaki mecz utkwił mi najbardziej w pierwszej rundzie? Pierwszy mecz w Sosnowcu. Nie wiem, czy to dlatego, że to był nasz pierwszy oficjalny pojedynek, jako nowej drużyny, czy może to, że strzelałam dwa razy tego samego karnego. Na pewno był to mecz, w którym czułam że piłka to coś co jest kwintesencją mojego życia, taką cząstką, która sprawia że moje życie wygląda tak jakbym tego chciała.

W pierwszej rundzie były jeszcze trzy momenty które na długo zostaną w mojej pamięci. Jest to mecz z Medykiem ( 0-3 w Łęcznej), telefon od trenera Stępińskiego oraz debiut w kadrze „A”. Runda się skończyła, pierwszy mecz w reprezentacji rozegrany, więc można było to uczcić. Wiecie co najbardziej lubię gdy po wielu staraniach osiągam cel? -satysfakcję oraz moment, w którym następuję nagroda Najczęściej jest to chwila, w której osiągnęłam to co chciałam, ale są też takie nagrody, które są dla mnie szczególne. Udało mi się spełnić marzenie, które tak naprawdę towarzyszy mi od długich lat. Obiecałam sobie, że jak zadebiutuje w kadrze, to odwiedzę Barcelonę, Ciutat Esportiva, Camp Nou oraz wszystko co z klubem związane. Kocham Fc Barcelonę i na pewno pojadę tam jeszcze nie jeden raz. Zaraz po powrocie nastał nowy rok i jak to mówią, nowe postanowienia. Ja jako takich nie miałam, było to bardziej coś w stylu większej motywacji do pracy, która przecież przynosi efekty!

Przygotowania do rundy rewanżowej zaczęłyśmy na swoich obiektach, później obóz i zgrupowanie Reprezentacji w Turcji. Pierwsze mecze o ”coś” „nowej” kadry. Jak to trener Stępiński mówi „W życiu mało jest okazji by coś wygrać, więc jeśli już jest taka możliwość, trzeba to zrobić” . Więc posłuchałyśmy szefa i tak zrobiłyśmy. Niedługo po powrocie z Turcji zaczęła się runda rewanżowa, którą rozpoczęłyśmy w Szczecinie, gdzie mogłam zagrać dla mamy, Laury- mój mały człowiek, moich najlepszych ludzi na świecie ! Dori, Anecia, Marcia dzięki za obecność, UWIELBIAM WAS!.. Asia, wiem,że zawsze wspierasz mnie gdzieś pomiędzy cheedarem, a mozzarella – doceniam to i uwielbiam Cię jeszcze bardziej! Dopiero z biegiem czasu doceniam udział bliskich podczas meczów i szkoda, że tak rzadko mogę czuć ich obecność…

Wracając do sezonu.. właśnie teraz siedząc i zastanawiając się nad nim doszło do mnie, że ja chyba lubię grać przeciwko AZS Wrocław. Okazało się, że w każdym meczu z tym klubem strzeliłam choć jedną bramkę, fajna sprawa, oby zawsze tak było!. Bramki , bramkami.. dużo ich nastrzelałyśmy, tylko co z nami się stało pod koniec sezonu? Remis z Wałbrzychem, remis z Sosnowcem – który urwał punkty Medykowi i dawał nam nadzieję na mistrza.. No nic, taka jest piłka. Ważne by robić progres, a ja i my jako cała drużyna go robimy. Nie stójmy w miejscu, bo czas tak szybko płynie, szkoda go marnować, życie mamy jedno, a tak wiele do zrobienia.

Puchar Polski miał być naszym pocieszeniem, no ale.. Wydaje mi się, że wraz z Medykiem stworzyłyśmy naprawdę fajne i ekscytujące widowisko. Kibice nie zawiedli, organizacja na wysokim poziomie, aż przyjemnie było wziąć udział w takim przedsięwzięciu. Na pewno będą to ciekawe wspomnienia, choć nie ukrywam, że po raz czwarty odbierać srebrny medal w finale Pucharu Polski nie jest miłe. Za rok wrócimy silniejsze!

9 nie przegranych meczów z rzędu, brzmi ciekawie prawda? Jestem mega dumna, że jestem częścią tej drużyny, wierzę na maksa w to, że jesteśmy w stanie być z dnia na dzień lepszą ekipą, która wie czego chce i do czego dąży. „ W internetach piszą” , że to nie byli przeciwnicy z wyżej półki, owszem ale czy to, że nie doznałyśmy porażki od 9 spotkań nie robi jakiegokolwiek wrażenia? Trudno mi w to uwierzyć, choć ja sama nie mogę doczekać się meczu ze Szwajcaria , bo to jedna z tych drużyn, która zweryfikuję umiejętności „nowej” Reprezentacji Polski.
Tak więc morał z tego taki, że zawsze jest trochę dobrze, a trochę źle. Najważniejsze by umieć sobie poradzić z tym i z tym. Jeśli się coś kończy, to zawsze musi nadejść coś nowego, tylko pozytywnym nastawieniem i wiarą w to, że te „nowe” będzie dobre, poradzimy sobie ze wszystkim co nas spotyka.

Nie bójmy się końców, bo to nowe początki i tylko od Ciebie zależy jaki ten początek będzie.

A Tutaj można obejrzeć mnie w skrócie 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *