netboys.pl

Co z tymi kontuzjami?

Kiedyś koleżanka powiedziała mi takie zdanie – „Dobrze jest, dopóki jest dobrze”. Brzmi dość prymitywnie, ale jakże duże odzwierciedlenie znajduje w sporcie. Wszyscy są szczęśliwi, gdy idzie po ich myśli, wygrywają mecze, są zdrowi, robią progres. Nagle pojawia się kontuzja. Nasze „dobrze” nagle znika i zaczynają się schody…

Kontuzje w piłce nożnej kobiet

Są zawodnicy, którzy przez całą swoją karierę nie doznali ani jednego poważnego urazu. Są też tacy, którzy od początku swojej przygody z piłka są trapieni przez kontuzje. Ostatnimi czasy, trafiła do mnie smutna wiadomość o poważnej kontuzji jednej z najlepszych polskich piłkarek. Patrycję Pożerską poznałam osobiście w Zagłębiu Lubin, miałam okazje grać u Jej boku i stanowić razem z Nią parę środkowych pomocników. Pamiętam jak w sezonie 2014/15 na kilka minut przed końcem meczu remisowałyśmy z AZS Wrocław 2-2, remis odbierał nam szanse na walkę o Mistrzostwo Polski. Ten mecz kosztował nas wiele wysiłku, kiedy już większość z nas traciła nadzieje na strzelenie bramki, „Paćka” pokazała jak wartościową jest zawodniczką, odebrała piłkę w środku pola i po akcji z Agatką Tarczyńską strzeliła bramkę. Pamiętam też, że jak miałam lekkie urazy, to czasami dostawałam od niej sms „ jak się czujesz?” to takie proste, a sprawiało, że czułam się dużo lepiej. Trzymam za Nią kciuki, wiem że wróci silniejsza.

Postanowiłam napisać coś o urazach z prostego powodu. Kontuzję chyba od zawsze mi towarzyszą, choć już nie z taką częstotliwością jak kiedyś. Pewnie teraz ktoś powie „ No jakby dbała o siebie, to by nie było problemu” Tylko rzecz w tym, że wydaje mi się, że o rzeczy na które mam wpływ dbam, kto ze mną funkcjonuję ten wie. Bardziej to chyba rozpatruję, że taka już jestem, ale nie wykluczam, że może uda mi się to zmienić. Prosty przykład Andres Iniesta, gościu z najwyższej półki, którego otaczają sami specjaliści z każdej dziedziny, a mimo to ma co chwilę kontuzje. Taki już jest.

Od początku okresu przygotowawczego jestem mega zmobilizowana, nie mogę doczekać się kolejnej rundy. Nawet gdy dziewczyny powiadomiły mnie o tym, że u trenera Mazurkiewicza jest zimą ciężko , uśmiechnęłam się i jeszcze bardziej mnie to zmotywowało. Wszystko fajnie, obóz , treningi, ciężka praca. Pierwszy sparing – Zdunek do zmiany po 27’ jakiś dziwny ból w „czwórce”. Okazało się, że to problem ze skośnym brzucha. Wrrrr ponad tydzień przerwy. Wtedy jest najgorzej, przyjeżdżasz do klubu, wszyscy są szczęśliwi, bo pomimo -10 stopni na powietrzu, idą robić to, co sprawia im największą przyjemność – grać w piłkę. A Ja? Schodzę grzecznie na dół, niczym za kare, Marcin (fizjo) podłącza mnie do różnorakich maszyn, które są dziwnie znajome i… leże. To jest coś czego nie cierpię. Nie jestem wtedy sobą, męczę się. Jest mi przykro, a na dodatek mam wrażenie, że nikt tego nie rozumie. Wole być sama albo może i nie.. choć tego nie wiem.

Wydaję mi się, że przez takie sytuację stałam się bardziej cierpliwa. Tłumaczę sobie, że jak się stało, to musiało tak być. Choć bywa mega ciężko nie mogę się poddać, szukam różnych rozwiązań by przetrwać rozłąkę z piłką. Czytam, szukam nowych zajęć, a przede wszystkim staram się myśleć pozytywnie. Nie dopuszczam do siebie złych myśli. Wyobrażam sobie powrót do ćwiczeń, do treningu, jak się na nim prezentuje i to, że nic mnie nie boli.
Idealnie tutaj pasuję powiedzenie „Spiesz się powoli”. Cierpliwość to bardzo ważna cecha, a w momencie kontuzji nie wiem, czy nie jedna z ważniejszych. Dlatego bądźcie cierpliwi i nawet jak w danym momencie jest źle, to pamiętajcie, że to tylko moment. W życiu bowiem nie przegrywamy. Albo zwyciężamy albo się uczymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *